::-webkit-scrollbar { background:#fff; width:10px; } ::-webkit-scrollbar-thumb { -webkit-box-shadow: inset 0 0 6px rgba(0, 0, 0, 0.5); background-image: -webkit-linear-gradient(top, #040202 10%, #040202 51%); } ::-webkit-scrollbar-track { }

wtorek, 31 marca 2015





Świat jest tutaj. Mój świat, twój świat, świat każdego człowieka, to jedno i to samo miejsce. Nikt nie jest wyjątkowy, nikt nie różni się od innych. Dostajesz to czego chcesz, albo nie, to jedyna różnica - powiedziała, a jej spojrzenie zmieniło się, stało się jak z żelaza, żelaza jak lustra, niezliczone odbicia jak warstwy lodu. - Chryste, zawsze jest tak samo - westchnęła, jej lód kontra mój ogień, jej nieczułość na moje cierpienie. - Za każdym razem to samo. Ty, Sophie, Edie i Saul, wszyscy ci ludzie, których imionami rzucasz naokoło, a jest tych imion o wiele więcej, imion których nie znasz, ludzi, o których nie słyszałeś i wiesz co? [...] - Każdy wygląda inaczej, pieprzy się inaczej, ale w ostatecznym rozrachunku to jedna i ta sama osoba, wszyscy chcą jednej rzeczy. [...] - Jakiej rzeczy? Czego takiego chcą? 
- Więcej. Więcej tego, co już mają.

Każdy znaleźć lub kupić chce swój pieprzony raj

Dzień za dniem mija naprawdę spoko, ciągle gdzieś jestem, coś robię i tylko towarzysz się nie zmienia. Ale to w sumie akurat dobrze. Nie ma żadnych niedomówień, chyba. Dzisiaj w naszej szkole był Pazdan i Straus i powiem wam, że mokro. A jeszcze bardziej jak Straus zwracał się do mnie po imieniu. No masakra. Za 6 dni jest mecz i o Boże, szybciej! Autografy są, voucher jest i w ogóle magia. Jutro może jakaś refleksyjna notka, a dzisiaj powiem, że jest dobrze. 

sobota, 28 marca 2015

Całuj mnie to taka piękna gra

Ruszymy temat, będzie joł. Zrobimy plan co w głowie się nie mieści, bo po co robić czego robić się chce? Sobota na propsie, chociaż bez szału. Szukaliśmy spodni, jedliśmy i na piwo do baru. Jutro podobnie, chociaż inaczej, najpierw pojemy potem ... no właśnie! Sytuacja wymyka się spod kontroli i prawdę mówiąc - chuj mnie to boli. Dobra, a tak serio nie wiem co się dzieje i chyba mi to pasuje, bo po co wpychać się w coś, czego się nie kontroluje? Mam więcej przestrzeni, a co ma być to będzie. A jak nic nie będzie, no to kij - róża zwiędnie. Skończą się problemów trwogi.Nie zgadniecie, że życie wypełniają kolory. Żyje teraz w głębokiej fazie przypominania przez zapominanie, to tak jakby wrzucić kolorowe i czarne do jednego prania, aj. Wszystko się zmienia, jak nic nie robię to tylko z nudów. Był czas na zmiany i znów czas na zmiany, by były zmiany i czas na zmiany i w kółko, tak. Zrobiłabym coś, ale w sumie się nie chce, a jak się odmieni, to nikt nie wyjdzie, głupie leszcze. Mijają minuty, godziny, sekundy, a dzisiejszy cel - to 10 bil i szóstka łuzy. Czekamy na ziomków by skoczyć tam, bo siedzieć w domu sobotę - niezły chłam, fuck. Racja, u mnie spoko, jak nie spoko, to w dupie i spoko. Ludzie się dzielą, jak mnożysz szczęście, ludzie są, będą i nie ma ich i lepiej będzie jak ich nie będzie. Skreślone determinacje, zjebane libacje i tyle w temacie, nie ma co się rozchodzić i tak nie skumacie. Jeden cel, moje serce, chwiejnym krokiem idę, a raczej pędzę. Z biegiem lat zmienia się podejście, dzisiaj mam takie, jutro takie i coś jakoś to będzie. Rachunek sumienia, dobra metoda, to tak jakby kupić kota i sprzedać kota. Czas pędzi, był i nie ma, zazwyczaj to on odpowiada za ten rachunek sumienia. 

czwartek, 26 marca 2015

I pije i padam na glebę i czekam

Czas biegnie nieubłaganie szybko, budzę się w poniedziałek i zaraz niedziela. Może dni tygodnia się powaliły? Buduję wieże do nieba i całkowicie w porządku mi idzie. Przed wczoraj moja siostra stwierdziła, że zmieniłam swoje życie. Że ma trochę wrażenie, że się : "wylansowałam". Ale nie ma w tym prawdy i wyprowadziłam ją z błędu. Owszem, chodzę na meczę, ale nie od dziś. Słucham ciemniejszego rapu, ale to nie od dziś. Zaczęłam bardziej się malować, ale nie od dziś. I prawdę mówiąc po ostatnim związku mam życie według zasady, co ma być to będzie i naprawdę polecam wszystkim, bo nie masz wyjebanego na wszystko, ale całkiem na luzie podchodzisz do wszystkiego. Nie rusza mnie, kompletnie nic co dotyczy mojego poprzedniego faceta, bo cóż. Dzisiaj może o wybaczaniu? Wybaczanie to naprawdę interesująca rzecz. Przede wszystkim nie każdy potrafi wybaczyć, nie każdy zdaje sobie sprawę z tego ile znaczy słowo - wybaczam. Jak bardzo oczyszcza sytuacje i sumienie innych ludzi. Nikt z nas nie jest idealny, szczególnie ja. Czasami za dużo mówię i ranię i wcale się tego nie wstydzę, każdy z nas popełnia skurwialskie błędy. Wielu z nas nie zna swoich priorytetów co sprawia, że nie potrafimy wierzyć w to co nam się daje. Jeżeli masz coś na sumieniu, Twoje wybaczenie to tylko jedno wielkie gówno. Człowiek widzi to co chce widzieć, nie sądzisz? Więc jeśli z tysiąca wersów wyczytasz tylko i wyłączeni kłamstwa i zarzuty, czym się kierujesz? Sumienie ma to do siebie, że gdy ktoś poruszy jedną cząstkę - drgają wszystkie. Czy ktoś kto nigdy nie musiał wybaczać ma rację? Otóż ja potrafię wybaczyć. Potrafię bez problemu wytłumaczyć sobie sytuacje po długim czasie, pójść na piwo czy spacer, ogólnie potrafi to każdy, ale czynniki które na to wnioskują są naprawdę zmienne. Zarzucam Ci coś? możliwe, ale zastanówmy się, czym jest to spowodowane i czy aby na pewno tak jest. Jedyne na co mam teraz ochotę to położenie się na jakimś hamaku czy coś i oglądanie gwiazd. I wsio. 





środa, 25 marca 2015

Co tu dużo mówić?
JEST DOBRZE







Mała, nie musisz czytać nic z mych źrenic.
Rozwalę go szybko i chodźmy stąd, w którymœś z pobliskich hoteli
Wcisnę Twoją twarz w poœściel
Tak mocno, by makijaż odcisnął tam Twój portret
Nim skończę, za włosy Cię œściągnę na ziemię
WeŸź kąpiel i ubierz się, czekam na Ciebie
Wracamy na miasto i tak, jestem pewien
że nie chcę tu z Tobą spać
ChodŸźmy się dopić, bo za 2 godziny wsiadam w pociąg, pa

sobota, 21 marca 2015



Bo ja dokładnie wiem jak mam żyć, po której stronie walczyć, trwać i być

Mam ochotę wykrzyczeć wszystkim, że wiem co robię, czego chce i co mogę zrobić. Nie obchodzi mnie zdanie innych o tym co się dzieje. Mam dość słuchania o sobie za czyimiś plecami i tego jak ludzie potrafią szyderczo patrzeć. Idąc przed siebie nie patrzę na to co dzieje się wokół innych. Przecież już mam swój świat. Nie lubię pozwalać sobie wchodzić komuś swoim życiem w moje, bo to kompletnie zgubne. Czas kiedy wstałam z miejsca i ruszyłam do przodu nadszedł miesiąc temu i nie ma nic, co mogło by mnie powstrzymać. Dokładnie wiem jak mam żyć i co powinnam zrobić. Nie zastanawiam się nad tym co mogłoby być gdyby, zbyt często to robiłam. Nie interesuje mnie, że ktoś nie ma dla mnie czasu, bo czas  to tylko minuty i można je znaleźć. Nie uwierzę, że jest inaczej. Zdaje sobie sprawę, że ludzie mówili, mówią i będą mówić, ale czy to naprawdę powód by stawać na palcach u stóp i ręką wskazywać co mam robić? Nie chce być taka jaką oni chcą mieć mnie, więc proszę pozwólcie mi sobą być i  nie zmieniajcie mnie. 

Nie jestem perfekcyjna

Wszystko co było miało jedną wspólną całość. Chciałabym przestać i powiedzieć sobie stop, nie wiem czemu, ale kurwa nie potrafię. Znów dławię się wieczorem własnym powietrzem. Chciałam tak wiele, ale to  nic nie warte już. Ale wiem jedno, da się i tego na pewno dokonam. Bo jak nie ja, to kto? Brak przekonań. Da się i udowodnię światu, że gdy się chce to można i marzeń nie trzeba brać do piachu. Człowiek bywa chciwy, nie od dziś to wiadomo. Ksywka nic nie daje, makijaż tylko ułatwia. Ludzie mają w zanadrzu możliwość wywyższania się ponad wszystkich, często bez żadnego powodu. Jak to powiedział Lew Tołstoj - "Nie podoba mi się wyniosłość, nie podobają mi się ludzie, którzy stawiają siebie wyżej od innych. Mam ochotę dać im rubla i powiedzieć : jak się dowiesz, ile jesteś wart, to wrócisz i oddasz resztę."

czwartek, 19 marca 2015

Jestem blisko, zbyt blisko żeby zrobić krok w tył i zniknąć

Nie mogę więcej chcieć, dalej biec żeby zniknąć. Za nami cały ten syf , w przeszłości go zostaw.

Ostatnie dni mijają rewelacyjnie, dobre myśli latają mi po głowie jakby były u siebie. Tak sobie teraz myślę, że wszyscy w życiu zderzamy się z ciężkim murem i różnymi przeciwnościami wybrednego losu. Wydaje mi się, że taki początek może być naprawdę czymś dobrym, czymś kluczowym. I zawsze możemy chcieć więcej, zazwyczaj tak jest, ale co to ma do rzeczy? Małymi kroczkami pniemy się po marzenia własnego życia, bo przecież o to w tym chodzi. Każdego dnia budzę się wyspana wiedząc, że podbije świat, ale najpierw pójdę do szkoły i coś zjem. Tak, jedzenie to dobra sprawa. Chciałabym żeby ludzie, którzy mają do mnie żal wykrzyczeli mi to w twarz, może wtedy zdałabym sobie sprawę z tego jakie błędy popełniłam. Mam takie dni kiedy balansuje na krawędzi, z jednej strony staję przed lustrem i twierdzę, że jestem zajebista, pokazuje postawę "Jestem królową, niech wszyscy biją mi pokłony" jakiś czas później krzyczę, że chce być sama i tylko sama. Jeżeli coś Ci się nie podoba nie musisz od razu, wbrew sobie naprawiać, przerabiać i rekompensować, mamy przecież wolność wyboru. Nie oznacza to jednak, że ostateczna decyzja o podjęciu czegokolwiek daje Ci automatycznie prawo do osądzania wszystko wokół. Mierząc się z własnym wyborem nie możemy okazywać zbulwersowania, bowiem będzie ono świadczyło tylko o tym, że Twój własny wybór może bezpośrednio dotykać Twoich kompleksów i właśnie dlatego obarczasz winą wszystkich, którzy idą z Tobą życiową ścieżką. Kiedy próbujesz pozbyć się ludzkiej fałszywości, często demaskujesz siebie. Dlatego najtrudniej w życiu jest odnaleźć siebie. To nasze najtrudniejsze wyzwanie. Żeby znaleźć prawdziwe życiowe powołanie - trzeba znaleźć siebie. 

wtorek, 17 marca 2015










Przeszczep penisa to nic nowego. W Polsce od lat regularnie wymieniamy jednego chuja na innego.
Nazywamy to wyborami.









Już nie od dziś wiadomo, że człowiek popełnia błędy. Większe, mniejsze, ale popełnia błędy i to nic nowego i w sumie nie widzę powodu, żeby było inaczej, bo tak po prostu jest, było i będzie.
Ja popełniłam wiele, ty także i nie dziwi mnie to. 
Ale nie lubię niejasnych sytuacji.
Więc już nie odwracaj się, bo Cię potrzebuje, a ty możesz mi wiele dać.
Tyle lat. 
Razem tyle lat.
Razem pokonywałyśmy świat.
Ale nauczyłam się złych ludzi pokonać.
I już w czwartek, w zielonym pokoju dowiem się prawdy.
I kiedy okaże się, że to wszystko to prawda
odwróć się i zabierz wszystkie myśli złe.









poniedziałek, 16 marca 2015

Jedno słowo wiele znaczeń, co nie powiesz to inaczej

Za około 30 minut rozstrzygnie się wszystko. Dosłownie. Jeden facebook, jeden emeil i jedno hasło. Miliony wiadomości i prawda o tym co dokładnie działo się w tym wszystkim. I jeśli chodzi o to, nie chodzi o krzyki i kłótnie, tylko o kłamstwa i winę, która gdzieś leży. Tak czy inaczej u mnie naprawdę cudownie. Nie chce zapeszać dnia przed wschodem, ale całkiem nieźle wszystko idzie do przodu. Czas biegnie niemiłosiernie szybko i zaraz już moje kolejne urodziny, to śmieszne uczucie. Zastanawiacie się czasem co by było gdyby...bo ja nie. W ogóle ostatnio nie ma takiej potrzeby, nawet brak mi chęci, bo co mogę. Po co gdybać, rozpamiętywać i w ogóle i jak to powiedział ktoś dzisiaj na spacerze -
- dziwnie mi
w związku?
- właśnie w związku
związku z ? 
- no związku
z kim?
- z Tobą. 



sobota, 14 marca 2015

Kibicem się jest, a nie bywa.

Zaczynając od tego co istotne i zbiegające się z notką to to, że Jagiellonia wygrała 2:1 i było na meczu świetnie, w pewnym momencie myślałam już, że ogłuchłam na prawe ucho i zatykałam jedno, żeby dowiedzieć się czy słyszę, także beka. Ale gardło całe, chociaż darłam się niemiłosiernie. Lubię chodzić na meczę, nie uważam się za jakąś kibickę czy ultraskę, ale naprawdę lubię tam chodzić, krzyczeć, rzucać szalikiem, skakać z ludźmi i w ogóle oglądać mecz - bo przecież o to w tym chodzi. Na pierwszy mecz poszłam z tatą kiedy miałam jakieś 3-4 latka. Akurat mój jakże mądry tatuś zabrał mnie na mecz Jagiellonia - Legia, także kto się orientuje chociaż minimalnie ten wie, że bardzo ze sobą rywalizujemy i bardzo często są zadymy na wspólnych meczach. Tak więc mój kochany tato zabrał mnie na taki mecz i oczywiście nie obeszło się bez zadymy. Tak więc policja strzelała, kibice się tłukli, woda się lała i wszystko na "bum". A mój tato wybiegał ze mną pod pachą stamtąd. Kiedy miesiąc później zabrał mnie na spokojniejszy mecz, stałam twardo przez całą pierwszą połowę, ale kiedy zaczęła się druga stanęłam do niego buzią i spytałam - "tato, a kiedy się będą bili?" Także naprawdę coś we mnie jest, co ciągnie mnie do takich miejsc, a jeżeli jeszcze mam z kim iść to w ogóle jest cudownie. Teraz przymierzam się z Elizą do pojechania na wyjazd, no może nie koniecznie z jakimś takim klubem wysoko postawionym , bo chciałabym wrócić z zębami, ale naprawdę bym chciała. A do takich jeszcze wyjazdów, to naprawdę myślałam nad tym, właściwie to wpisałam sobie do głowy jako cel żeby w tym roku pojechać na Marsz Niepodległości do Warszawy i może ściągnę jakiś ziomków i będziemy naprawdę świętować. Jezu, ale ja patriotyczna i w ogóle. Dobranoc!

piątek, 13 marca 2015

Mój celownik ląduje na Twojej mordzie skurwysynu

Nie zawaham się użyć słów, które bolą. Po raz któryś już przejechałam się na kimś kto miał być dla mnie szczególny. Ktoś kogo traktowałam jak brat brata. W tym momencie mowa o koleżance. No ale widocznie tak musiało być. Nie rozumiem, albo nie potrafię zrozumieć dlaczego ludzie próbują zabłysnąć na czyjejś szkodzie. Już po raz drugi w moim życiu ktoś pokazuje mi jak kiepski jest grunt na czyimś szczęściu. Tyle dni i miesięcy obok siebie. Tyle razy była pomoc w potrzebie. Może powinnam jej podziękować? Pokazała jaki obraz człowieka należy mocno pilnować. Z jednej strony, to przykre. Z drugiej zaś dość komiczne. Ewidentnie przestało mnie ruszać zachowanie takich ludzi, bo prawda wygrywa zawsze. Ja nie mam nic do ukrycia i tylko powaga w takich sytuacjach wygrywa wszystko. Dobrze wiem, że prawdziwi przybędą kiedy trzeba i będą kiedy też jest podobna sytuacja. Rozumiem, że czasami wszystko wyolbrzymia zazdrość, ale czym jest zazdrość, skoro da się coś zmienić? Jak można tak perfidnie gadać komuś w oczy? Ja wiem, kobiety mają to do tego, że zawsze coś komentują. Ale nie toleruję tego co się dzieje w chwili obecnej, bo bycie dwulicowym, fałszywym nie istnieje w moich realiach. Inaczej patrzeć na to mogę, ale nie potrafię. Zawsze gdy dzieje się taka sytuacja, palę mosty. Gdyż z takich relacji nic nie wynika. Jednak teraz się nie da, ja chyba nawet nie chce. Ale tu gdzie zaczyna się fałszywość, kończy się szacunek. A brak mojego szacunku do kogoś nie wróży nic dobrego. Może teraz palę mosty i piszę to z negatywnym podejściem, ale nie będę dla nikogo tłem, a tym bardziej tłem dla kogoś kto ma moją osobę za nic, bo jak inaczej nazwać tą sytuację? Tłumaczenie jakie słyszałam może i ma sens, nie neguje tego - jednak nie zachęca. Bo jak już mówiłam, granice między jednym, a drugim są naprawdę cienkie. Mam czarne szuflady w swoim sercu i w swojej duszy i jakbym mocno chciała nie potrafię zmienić ich barwy. Kiedy ktoś podpadnie mi raz będzie taki do końca. Chciałabym powiedzieć, że wszystko w porządku i może któregoś dnia powiem - z "imię" jest naprawdę dobrze, ale zawsze gdzieś tam będę mieć żółtą świecącą żarówkę z napisem - uważaj. I to się już nie zmieni. 

czwartek, 12 marca 2015

WÓDKA, KOKAINA I SIŁKA

Wszyscy jacyś tacy lubiani - czy to nie zbyt przesłodzone? Jak dużo ludzi wokół nas gardzi nami w stuprocentowy sposób? Ilu? No powiedź - ilu? 
Jakbym miała policzyć ludzi, którzy mnie nie lubią to zabrakłoby mi palców. Mówią, że nie mam pokory, że brak mi pokory. Ale to śmieszne, nie lubią mnie, bo jestem szczera. To śmieszne. Czasami siadam oko w oko z jakimś człowiekiem i wiem, że go nie polubię. Chyba większość ludzi tak ma, ale u mnie sprawdza się zawsze. I tu nie chodzi o moje negatywne podejście do takiej osoby, czasami nie wyobrażam sobie, że miałabym tego człowieka nie polubić, no bo jak to miałoby wyglądać? Jakby na przykład dać chłopaka najlepszej koleżanki. Ale w takich sytuacjach nie ma zmiłuj, bo go nie polubię i kropka. I nie wiem dlaczego się tak dzieje. Mogę tylko podejrzewać, a podejrzewam, że mam dar do rad i do ludzi, przeważnie wiem kto zajdzie mi za skórę, co zrobi i co ja mogę zrobić by się odwdzięczyć lub temu zapobiec. I zawsze, podkreślam zawsze mi się to udaje. Nie mówię, że jestem bezbłędna, pewnego dnia pewnie pomylę się tak, że ktoś kopnie mnie dupę i będę pluć sobie w twarz, ale zanim to nastąpi poczekam sobie w spokoju w pełnej egzystencji tego, że działa mi to naprawdę dobrze. Ludzie to dziwne istoty. Za czasów mojej podstawówki uczyłam się z pewną dziewczyną w klasie. Po egzaminach szóstoklasisty zerwała z nami wszystkim kontakt i do tej pory "nas nie lubi". Najlepsze w tym wszystkim jest to, że nie mam pojęcia dlaczego tak jest. Wtedy może miało to jakiś sens, ale teraz? Jakiś czas temu jechałyśmy razem autobusem, dosłownie krok w krok i żadna z nas nie powiedziała do siebie cześć, ja - bo jej nie widziałam, ona - bo jest piźnięta. To tak jak z moją mamą, Przeprowadziłyśmy się w ubiegłym roku do domu, na osiedle gdzie mieszkała całe swoje dzieciństwo, gdzie kończyła 8 klas i tak dalej. Kiedy idziemy sobie uliczkami osiedla, chociażby na autobus czy wracając z galerii mijają ją osoby, których ona zna i którzy znają ją i wtedy moja mama patrzy, a większość z nich odwraca wzrok. Mama się śmieje, bo twierdzi, że kiedyś może i to była różnica, jak ktoś był w 8 klasie, a ktoś w 6, ale że minęło tyle lat, że odwracanie wzroku i nie powiedzenie sobie cześć, to śmieszna sytuacja, bo przecież nie mają już po 10 lat. Ale ludzi nie zrozumiesz. 

środa, 11 marca 2015

Się nie poczują jak MY

Miłość. Miłość, prawdziwa miłość zaczyna się wtedy kiedy spełnimy jeden warunek, który dzieli się na dwa. Po pierwsze - nie możemy chcieć nic na siłę - potrzeba czasu. Po drugie albo chcecie oboje, albo nie chcecie w ogóle. Nikt na pół gwizdka nie biega, nie skacze do połowy, nie roki kroku na pół metra i nie rysuje obrazka do połowy. Nikt. Nie ważne co będzie przed i czy będzie to nic. Nie ważne jak długo idziemy w dół w końcu ktoś pomoże nam iść w górę. Wiem, mam 17 lat. Ale o uczuciach wiem dużo, obserwuje wszystkie zachowania ludzi będących w związkach i sama potrafię kochać. Co wiem o miłości? To pieprzona choroba. Jeżeli wasza "miłość" przynosi więcej bólu niż szczęścia to nie jest to miłość. Happysad śpiewał, że miłość jest wtedy kiedy jedna osoba spada w dół, a druga ciągnie ją ku górze i coś w tym jest. Naprawdę. Zdarzyło mi się pomylić miłość z zauroczeniem i zwyczajnie to był błąd. Tak było tylko raz. W momencie kiedy miałam 14 lat i spotykałam się z chłopakiem, którego imię zaczyna się na "R". To była pomyłka. Uważam, że miłość nie jest na chwile. Kompletnie nie tak. Gdy serce wybija rytm walczyka to bije go do końca. Wszystko byłoby w porządku gdyby te serce biło w innym tempie. Ale nie bije i nie ma możliwości zmiany. Kiedy byłam z Dawidem nie było mowy o miłości. Kompletnie. Nikt nie wspomniał o miłości, do pewnego spotkania w lasku. I poszło samo. No i pękło coś około rok później. Bo to była miłość, ale jak do brata. I kiedy go widzę, kiedy widzę jego malinowe usta to mam uśmiech od ucha do ucha i wiem, że mogę liczyć na niego tak bardzo, że nie potrafię nawet dobrać słów. I kiedy ktoś pyta mnie czy go kochałam, czy go kocham. Mówię, że tak. Jak brata. A potem powiedziałam, że kocham tylko raz. I byłam pewna i jestem pewna, że tak jest. I każdy nawet po najgorszym rozstaniu kocha do końca życia, jeżeli naprawdę czujemy to uczucie. I bez względu na wszystko co się działo, dzieje i wydarzy na dnie mojego serca brzmi rytm z jego imieniem. Ale go nie ma i rozeszliśmy się z porankiem i pamiętam jak obiecywaliśmy, że cała reszta to chuj tam. I nie raz mam wrażenie, że wspomnienia palą w mordę, ale przestałam się bać i strasznie długo się nie widzieliśmy więc? Z życiem o wszystko gram. I nie reaguje na to co było. To co się działo, zostawiłam dawno temu wszystkie wątpliwości i złości. Nie obiecuję, bo nie chce żałować. I nie napisze nic więcej o tym co było, bo to nie ważne. Wiem, że wszystko da się naprawić, ale trzeba chcieć. A czy ja chce? To chwilowo nie ważne. U mnie jest naprawdę dobrze. Całkowicie dobrze!



Byłam wierna, a teraz pieprze to wiernie.

poniedziałek, 9 marca 2015









SIEMA
DAWNO CIĘ TU NIE BYŁO
KAWA?
HERBATA?
CZY OD RAZU WÓDECZKA?








Znasz moją twarz, nie ból w głębi mnie

Czego ja w sumie chce od życia - to pytanie stawiam sobie codziennie. Każdy z nas ma jakiś cel, długo lub krótkoterminowy. Mam swoje plany na przyszłość, pełne lub mniej pełne i wiem dokąd dążę, ale codziennie coś staje na przeszkodzie. Jestem jak nieodgadniona dusza pośród fal. Jak milczenie w krzyku. Ale jestem. Jestem, to ja. Klaudia. Klaudynka, jak kto woli. Mam swoje pasje i zainteresowania. Nadzieje i lęki. I czekam na koniec i nowy początek. Dużo cierpiałam i dużo się śmiałam i jestem jak każdy, no może troszkę lepsza. Bo czym byłabym gdybym nie miała swojego zdania? Nie potrafiła wybaczyć i rozrzucała myśli tam gdzie nie powinny być. I nie ważne ile czasu masz, jak potrafisz i o co dbasz. I nie ważne czy jesteś sama czy z kimś. I nie ważne czy życia chłód pozostawia martwy ślad i nie ważne czy kolejny raz zapomniałaś. Bo nie ważne, że kolejny raz widzisz krytyki blask. Bo mamy siłę. Zarówno Ty i ja. I możemy zdziałać więcej. Nie skaczmy sobie do gardeł. Bo jest nas wielu. Wielu, przyjacielu. Nie powiem co czuje, bo czuje zbyt dużo. Ostatnio wszystko się układa, nie ruszają mnie miłe i chamsie smsy. Nie powiem co myślę, bo za dużo myślę. Nie powiem o co się czepiam, bo zbyt dużo tego wszystkiego. Znam swoje zachowanie i wiem jak jest. Jest okej. Kiedyś uciekałam od siebie. udawałam kogoś kim nie jestem ,ale wszystko uległo zmianie. Słucham rozumu i serca. Nie udowadniam niczego nikomu i po prostu się nie przejmuje. Nie jestem daleko stąd, tu jest moje miejsce. Można nazwać mnie jak chcesz. Pewnego dnia obudzisz się ze snu i zaczniesz zdobywać świat. Jak ja. Bo nie ma lepszej motywacji niż my sami.

sobota, 7 marca 2015

Nie będzie nam upijać się

Czasami zastanawiam się co motywuje ludzi do działania w dziwnych okolicznościach, dziwnych przypadkach i w ogóle wszystkim dziwnym. Powiedźcie mi, jak można założyć eleganckie buty wiedząc, że idzie się na rajd, przez las, w pogodę naprawdę kiepską. No jak można? Po za tym jeżeli ktoś w ciągu miesiąca na mnie gwizdnie, to wybuchnę i skopię tej osobie tyłek, poważnie. Dziś przeżyłam tyle dziwnych sytuacji, że głowa mała. Po za tym nie mam w ogóle weny na pisanie notek i czekam obecnie na Maciuchnę, bo jedzie do mnie z piwem, stary pryk kończy dziś 20 lat. Jak Ci przyjaciele szybko rosną. Wczoraj, kiedy siedziałam u Justyny zobaczyłam mój list do niej na jej 16 urodziny i oczywiście zaczęłam się śmiać. Takie listy to dobra sprawa kiedy odnajdujesz je po kilku latach. Jak przeczytałam zdania : "Jak to jest, że obie jesteśmy głupie, a tylko Ty jesteś blondynką" oraz "Masz już 16 lat, pamiętaj, możesz uprawiać seks, ale nie możesz oglądać porno" to pomyślałam - jestem zajebista. Tego się trzymajmy jestem zajebista. Jak już mówiłam, a właściwie wracając do tego ważnego punktu, to dzisiaj po rajdzie pojechałam na obiad z ojcem do restauracji i tak sobie szczerze pogadaliśmy, zupełnie szczerze. A po za tym? nadal czekam na swoje rzeczy.

piątek, 6 marca 2015

Nie będzie płakać, nie będzie biadać, nie będzie na życie targać się

Nie będzie nam...płakać i drzeć, ani ukradkiem wycierać nos. LALALALA. U mnie jest zajebiście, dzisiejszy dzień od 8 do 12 lekcje. Jak zawsze w piątki, kochana wychowawczyni tak załatwiła. Ogólnie jest dość zabawnie, bo w całej klasie są już tylko trzy dziewczyny, więc nasze kochane chłopaczki, zrobiły nam niespodziankę i kupili nam po kwiatku z okazji dnia kobiet. Głupie bladzinki. Zaraz mam obiad, po obiedzie szybki ogar i lecę do Justyny na film. Wieczorem szybkie czytanie i idę spać, tylko po to by jutro wstać o 7 rano i jechać na Rajd, czyli Klaudynka biegająca z kompasem, mapą i lornetką po lesie przez kilka godzin. Nie no spoko. Zebraliśmy taką ekipę, że aż chce się jechać, poważnie. Ostatnio nic mnie nie denerwuje, no pomijając ludzi. No ale replay, ostatnio nic mnie nie denerwuje, gdy coś się dzieje zaczynam się śmiać, to podobno jakieś zaburzenia psychiczne według Martyny, bo kiedy słyszysz, że ktoś, coś to raczej powinna być czarna rozpacz, a nie żadne śmiechy i chichy. Ale dobrze mi z tym, ogólnie rzecz biorąc odwiedzimy mojego bloga są co raz bardziej wyższe, co jest dziwne, ale zarazem słodkie. Zupełnie tak jak jeżyk ze zdjęcia.


Ej, kurde. Napisz do mnie, nie odepchnę Cię. 

czwartek, 5 marca 2015

Samotność nie uwiera

To dość komiczne, pierwszy raz pisze notkę na telefonie, albo drugi. W sumie nie wiem. Zachowanie ludzi to nie odstępny element tego bloga. Próbujecie wyczytać stąd moje myśli i uczucia i może czasami wam się to udaje to jednak nie zdajecie sobie sprawy z pewnych rzecznych, jak na przykład fakt, że rozstałam się z moim byłym chłopakiem w miarę pokojowo. Chociaż nie do końca tak jak miało to wyglądać. Ale ten rozdział jest skończony. Zawsze powtarzam, że tego bloga piszę dla siebie. To jest prawda, natomiast za każdym razem jak wchodzi się na główny ekran chce się większą ilość widzów każdego rodzaju. To jednak nie zmienia faktu iż wszystko co tu pisze jest moje i należy tylko do MNIE. Wiec nie obchodzi mnie żadne zdanie na temat mojego pisania, bo wielu z was nawet tak nie potrafi. Wiec zanim ktokolwiek zacznie coś mówić proponuję zacząć pisać samemu, albo siedzieć cicho. Wiele rzeczy się pozmieniało w ciągu tego tygodnia. Zobaczyłam kilka rzeczy jeszcze kilka innych wyjaśniłam. I tak jak mówiłam udało mi się wybaczyć wszystkim. Chwilowo napięta bariera moich problemów osiągnęła zero. Wiec żyję na spokojnie. I zbiera mi się na wspominane ubiegłego roku i to jest zabawn,  bo nic konkretnego się nie działo. Jakby. Postanowiłam ogarnąć swoich znajomych i kilka znajomości zakończyłam, kilka naprawiłam i dobrze mi z tym. Jest zajebiście ! 

środa, 4 marca 2015

To zabawne, że ludzie których uważamy za przyjaciół okazują się zwykłymi lachonami

To śmieszne. Dotarły do mnie informacje, że po raz kolejny kolejna osoba obrabia mi plecy. To zabawne, a jeszcze zabawniejszy jest fakt, że uważam tą osobę za naprawdę mi bliską. A jeszcze zabawniej może być gdy powiem, że ta osoba czyta moje wypociny, tak więc kulturalne - wypierdalaj, bo nie chce się kłaść na podłogę, żeby dorównać Twojemu poziomowi. Zawsze powtarzam, że człowiek ze wsi wyjedzie, a wieś z człowieka nigdy, więc wracaj do swojej wioski, bo takich ludzi jak Ty powinni zamykać w klatkach. Lubisz być brana za fajną? Trzymaj się na dystans, bo nie masz nic w sobie. Przerabiałam ten temat wiele razy i to już nie przejdzie. Więc dzięki za znajomość koleżanko. Po za tym, już zmieniając temat chciałabym podkreślić jedną ważną rzecz. Mówiłam już o tym, że ewidentnie widać rozbieżność moich myśli w ostatnich notkach. Ostatnio kumpel zapytał mnie o co w tym wszystkim chodzi. Więc wam powiem. Sytuacja jest bardzo prosta, przede wszystkim kwestia mojego rozstania sprawiła, że 2 dni były naprawdę ciężkie. Jestem kapryśna, ale żadne rozstanie nie jest łatwe, więc jeżeli mam być poszkodowana, to owszem byłam. Gdyż mój były facet nie potraktował mnie należycie. Więc tak, dwa dni byłam poszkodowana i nie, nie wstydzę się tego. Wiesz? Nie wstydzę się, bo gdyby teraz Twój facet, który właściwie powinien umawiać się z Twoją matką zachowa się jak gnój będziesz zdychać bardziej, bo ja znam swoją wartość, ale kiedy nagle wszystko co budowałaś przez kilka miesięcy się rozpada to nie sposób być szczęśliwą. Minęły 2 dni i wszystko wróciło do normy, uśmiecham się, nie kombinuje i żyje na pełnej parze. Więc dziewczynko, za nim wystawisz swoją fałszywą buźkę, zastanów się, bo kilka dni wcześniej normalnie ze sobą gadałyśmy. Jednak szkoda mi czasu na znajomości, które nie mają przyszłości i sensu, bo ja...jestem prawdziwa. 


wtorek, 3 marca 2015

Hot or Not

Przestańcie narzekać, poważnie! Mam dość ciągłego słuchania o tym jak u kogoś źle, jak ktoś jest nieszczęśliwy i jakie życie to jest złe. Zastanawiam się, dlaczego ludzie tak na nie narzekają, przecież ono nigdy nie było prostsze. Ja wiem, ja również narzekam, ale kiedy coś się dzieje, nie siedzę na dupie, tylko próbuję coś zrobić. Jeżeli ktoś mnie obraża idę dalej, szkoda czasu na postępowanie tak samo. Oni już to robią, kolejnej pary rąk i nóg nie potrzebują - naprawdę. Samo się niestety nic nie zrobi, więc kiedy w przyszłości chcesz mieć własną restaurację, co robisz na studiach informatycznych? Nie wierzę, że ludzie aż tak bardzo odbiegają od normy. Wiem, że człowiek wykorzystuje mały procent mózgu, co nie zmienia jednak faktu, że obieranie ścieżki na około nie jest dobre. Ja wiem, czasami idąc skrótem potrafimy wdepnąć w gówno, ale na każdej drodze jakieś leży, tak więc, gdzie widzicie problem? No gdzie ten cholerny problem? Narzekanie to największa epidemia świata. Owszem, zdaje sobie sprawę, że jeszcze się taki nie urodził co by każdemu dogodził, natomiast...Czy to nie okropne, że mam wrażenie, że niektórych wypadałoby witać zdaniem - dzień dobry, co u Ciebie złego? Nie wiem czy to kwestia mentalności, przyzwyczajeń czy schematów, naprawdę nie wiem i chyba nie chce wiedzieć. 

Nie jestem zła

Raz na jakiś czas pojawiają się w naszym świecie osoby, które odciskają piętno na naszym życiu. To taka gra losu, magiczna sztuczka, że nagle na drodze spotykamy kogoś przez kogo zmieniamy swoje zachowanie, a nie kiedy wręcz odczuwanie i sposób myślenia. Ich osobowość wciąga nas jak magiczna siatka, w którą chętnie wpadamy. Każdy człowiek ma wyjątkowy dar, tych z kategorii - "o kant dupy rozbić". W większości przypadków polega on na tym, że w momencie kiedy mamy wybór, możemy zdecydować o czymkolwiek wybieramy tą gorszą opcję. Nie ma co się martwić. Ja już się nauczyłam, na przykład wybieram kolejkę będąc z ojcem na zakupach. Zawsze wybieram tą do której nie chcę iść i może to komiczne, ale naprawdę działa. Czasami wstaje z myślą - dzień dobry, nienawidzę Cię. Zazwyczaj myślę o świecie. Zawsze wyobrażałam sobie, że człowiek nie potrafi żyć bez pewnych rzeczy. Myliłam się i już się nie mylę, inni wciąż to robią. Zawsze chciałam i pomagałam innym. Naprawdę, ale dobry Boże. Czasami naprawdę nie mogę znieść ludzi, wolę uciec do świata książek czy cokolwiek innego. Zdaje sobie sprawę, że wszyscy mają jakieś problemy - ja też mam swoje. Ale naprawdę, jestem już zmęczona cudzymi myślami. Próbowałam rozumieć, iść na ustępstwa , widzieć inne rzeczy. Ale przepraszam, bo już mnie to nuży.

poniedziałek, 2 marca 2015











Pozostało mi żyć dalej, bo chociaż nie wiem na czym stoję, wiem na czym będę stać.










Moje życie było na dnie, a nawet jeszcze niżej

Kiedy Twoje dzieciństwo nie wygląda tak fajnie, kiedy dzieje się coś, co wpływa na Ciebie w późniejszym życiu to wszystko co budowaliśmy przez te wszystkie lata nagle podupadnie przez wszystko co Cię już spotkało. Nie możemy dać zrobić się w jakiś uraz, ale niestety pewnych rzeczy się nie przeskoczy. Rzadko w życiu dostajemy szanse na cokolwiek innego. Z tym bywa różnie, często chcemy przeżyć coś co nie daje nawet krzty szansy na powtórkę. Nie zawsze dostajemy szanse na rzucenie narkotyków, odbudowanie związku czy naprawienia znajomości. Nie zawsze. Nie zawsze wrócimy do tej samej pracy, naprawimy zęby i wyzdrowiejemy. Nie zawsze zdążymy zahamować przed tirem, niestety nie zawsze. Jak mówiła Wisława Szymborska - "żaden dzień się nie powtórzy". Dlatego warto wiedzieć gdzie się dąży, nie stać jak strach na wróble. Gnać przed siebie i przede wszystkim nauczyć się przyznawać do błędu. Wiecie? Jeszcze rok temu nie umiałam tego robić, wszystko musiało być takie jak mówiłam, nie słuchałam nikogo i pomimo, że zawsze coś mi wychodziło - denerwowałam innych. Nie umiałam tego robić, to było jak płachta na byka. Wiecie, taka czerwona. Nie umiałam przyznać się do błędu, brzmi śmiesznie, prawda? Jednak większość z was również tego nie potrafi, właściwie nadal tego nie potrafi. Nie potrafi przyznać, że - nazwijmy rzeczy po imieniu - po prostu zjebali. Tkwicie w błędzie, tkwicie w czymś co prawdę mówiąc nie ma racji bytu. Tkwicie w pracy, która was nie satysfakcjonuje. Jesteście w związkach, chociaż nie umiecie się dogadać bądź nie jesteście szczęśliwi. Tkwicie w nich, bo myślicie, że będzie lepiej, ale nie będzie. Narzekacie na oceny, ale nie widzicie tego, że zależą od was. Wszystko zależy od nas. Najlepiej wstać, ruszyć dupę z krzesła i zacząć naprawiać błędy. Być sobą każdy potrafi, ale wykreować się - już nie. Jeżeli sądzicie, że bycie skurwielem to wasze bycie sobą, to jesteście idiotami. Jeżeli ranicie i wiecie, że to robicie, a tłumaczenie brzmi - bo ja już taki jestem. To jebnijcie się. Jeżeli wszystko jest winną innych, to strzelcie sobie w głowę, przynajmniej uzyskamy selekcję w miarę naturalną. Uwierzcie, a powiem wam to z ręką na sercu, bycie sobą to nie tylko akceptowanie siebie, to zmiany, które codziennie staramy się wprowadzić w imię lepszego jutra, zarówno swojego jak i innych. Czas na zmiany. 

niedziela, 1 marca 2015

Moje życie jest wybitnie popierdolone

Nie ma nic lepszego jak ludzie, którzy nie wiedzą nic o woli walki. Kocham życie, tak po prostu je kocham. Cieszę się, że je mam, lecz często nie potrafię go docenić. Tak wielu ludzi również tego nie potrafi. Nie ma zbyt wiele czasu by być szczęśliwym. Życie krótkie, a tylko nudziarze żyją dłużej, ale kto chce być nudziarzem? Jeżeli nie potrafimy być szczęśliwymi ludźmi, jaka szansa, że staniemy się nimi jutro? Wiele ludzi mocno zaznacza, że ich szczęście jest oparte na drugiej osobie. Nic bardziej mylnego. To tylko powód, jeden z wielu. To my ustalamy sobie priorytety. Z góry społeczeństwo założyło, że gdy człowiek jest zakochany - jest szczęśliwy. Gdyby jednak zmienić zasady gry i gdyby na przykład nasze szczęście zależało od tego czy otacza nas tlen - bylibyśmy szczęśliwi codziennie. Jeżeli chcesz być szczęśliwym, musisz być szczęśliwym z samym sobą. Jak to zrobić? Otóż, zapamiętaj przede wszystkim, że nie możesz być idealnym, szukać idealnych i robić wszystko idealnie. To nie jest możliwe, nic i nikt nigdy nie będzie idealne. Ciesz się tym co masz, nie tym co chcesz lub co możesz mieć. Rozdawaj uśmiech każdego dnia i przede wszystkim nie rozpaczaj. Spróbuj widzieć piękno w brzydkim. To naprawdę działa. Pamiętaj, każdego dnia może być gorzej. Szukaj zawsze dobrej strony tej złej. Jak w przypadku, kiedy Twoja przyjaciółka bzyka się z Twoim chłopakiem. Ciesz się, nie dość, że nie wyszłaś za chłopaka, który jest gnojem, nie dość, że Twoja przyjaciółka pokazała z jakimi ludźmi się nie przyjaźnić to na dodatek jeszcze nie zrobili tego po waszym ślubie. Albo w przypadku kiedy psuje wam się samochód, nie dość, że taniej wam wyjdzie, nie dość, że zaczerpniecie powietrza, to na dodatek jest szansa, że poznacie kogoś na ulicy bądź spotkacie w autobusie jakiegoś starego znajomego. Po prostu się cieszcie, jak najbardziej się da.

Znajdź