Mój celownik ląduje na Twojej mordzie skurwysynu
Nie zawaham się użyć słów, które bolą. Po raz któryś już przejechałam się na kimś kto miał być dla mnie szczególny. Ktoś kogo traktowałam jak brat brata. W tym momencie mowa o koleżance. No ale widocznie tak musiało być. Nie rozumiem, albo nie potrafię zrozumieć dlaczego ludzie próbują zabłysnąć na czyjejś szkodzie. Już po raz drugi w moim życiu ktoś pokazuje mi jak kiepski jest grunt na czyimś szczęściu. Tyle dni i miesięcy obok siebie. Tyle razy była pomoc w potrzebie. Może powinnam jej podziękować? Pokazała jaki obraz człowieka należy mocno pilnować. Z jednej strony, to przykre. Z drugiej zaś dość komiczne. Ewidentnie przestało mnie ruszać zachowanie takich ludzi, bo prawda wygrywa zawsze. Ja nie mam nic do ukrycia i tylko powaga w takich sytuacjach wygrywa wszystko. Dobrze wiem, że prawdziwi przybędą kiedy trzeba i będą kiedy też jest podobna sytuacja. Rozumiem, że czasami wszystko wyolbrzymia zazdrość, ale czym jest zazdrość, skoro da się coś zmienić? Jak można tak perfidnie gadać komuś w oczy? Ja wiem, kobiety mają to do tego, że zawsze coś komentują. Ale nie toleruję tego co się dzieje w chwili obecnej, bo bycie dwulicowym, fałszywym nie istnieje w moich realiach. Inaczej patrzeć na to mogę, ale nie potrafię. Zawsze gdy dzieje się taka sytuacja, palę mosty. Gdyż z takich relacji nic nie wynika. Jednak teraz się nie da, ja chyba nawet nie chce. Ale tu gdzie zaczyna się fałszywość, kończy się szacunek. A brak mojego szacunku do kogoś nie wróży nic dobrego. Może teraz palę mosty i piszę to z negatywnym podejściem, ale nie będę dla nikogo tłem, a tym bardziej tłem dla kogoś kto ma moją osobę za nic, bo jak inaczej nazwać tą sytuację? Tłumaczenie jakie słyszałam może i ma sens, nie neguje tego - jednak nie zachęca. Bo jak już mówiłam, granice między jednym, a drugim są naprawdę cienkie. Mam czarne szuflady w swoim sercu i w swojej duszy i jakbym mocno chciała nie potrafię zmienić ich barwy. Kiedy ktoś podpadnie mi raz będzie taki do końca. Chciałabym powiedzieć, że wszystko w porządku i może któregoś dnia powiem - z "imię" jest naprawdę dobrze, ale zawsze gdzieś tam będę mieć żółtą świecącą żarówkę z napisem - uważaj. I to się już nie zmieni.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz