::-webkit-scrollbar { background:#fff; width:10px; } ::-webkit-scrollbar-thumb { -webkit-box-shadow: inset 0 0 6px rgba(0, 0, 0, 0.5); background-image: -webkit-linear-gradient(top, #040202 10%, #040202 51%); } ::-webkit-scrollbar-track { }

czwartek, 12 marca 2015

WÓDKA, KOKAINA I SIŁKA

Wszyscy jacyś tacy lubiani - czy to nie zbyt przesłodzone? Jak dużo ludzi wokół nas gardzi nami w stuprocentowy sposób? Ilu? No powiedź - ilu? 
Jakbym miała policzyć ludzi, którzy mnie nie lubią to zabrakłoby mi palców. Mówią, że nie mam pokory, że brak mi pokory. Ale to śmieszne, nie lubią mnie, bo jestem szczera. To śmieszne. Czasami siadam oko w oko z jakimś człowiekiem i wiem, że go nie polubię. Chyba większość ludzi tak ma, ale u mnie sprawdza się zawsze. I tu nie chodzi o moje negatywne podejście do takiej osoby, czasami nie wyobrażam sobie, że miałabym tego człowieka nie polubić, no bo jak to miałoby wyglądać? Jakby na przykład dać chłopaka najlepszej koleżanki. Ale w takich sytuacjach nie ma zmiłuj, bo go nie polubię i kropka. I nie wiem dlaczego się tak dzieje. Mogę tylko podejrzewać, a podejrzewam, że mam dar do rad i do ludzi, przeważnie wiem kto zajdzie mi za skórę, co zrobi i co ja mogę zrobić by się odwdzięczyć lub temu zapobiec. I zawsze, podkreślam zawsze mi się to udaje. Nie mówię, że jestem bezbłędna, pewnego dnia pewnie pomylę się tak, że ktoś kopnie mnie dupę i będę pluć sobie w twarz, ale zanim to nastąpi poczekam sobie w spokoju w pełnej egzystencji tego, że działa mi to naprawdę dobrze. Ludzie to dziwne istoty. Za czasów mojej podstawówki uczyłam się z pewną dziewczyną w klasie. Po egzaminach szóstoklasisty zerwała z nami wszystkim kontakt i do tej pory "nas nie lubi". Najlepsze w tym wszystkim jest to, że nie mam pojęcia dlaczego tak jest. Wtedy może miało to jakiś sens, ale teraz? Jakiś czas temu jechałyśmy razem autobusem, dosłownie krok w krok i żadna z nas nie powiedziała do siebie cześć, ja - bo jej nie widziałam, ona - bo jest piźnięta. To tak jak z moją mamą, Przeprowadziłyśmy się w ubiegłym roku do domu, na osiedle gdzie mieszkała całe swoje dzieciństwo, gdzie kończyła 8 klas i tak dalej. Kiedy idziemy sobie uliczkami osiedla, chociażby na autobus czy wracając z galerii mijają ją osoby, których ona zna i którzy znają ją i wtedy moja mama patrzy, a większość z nich odwraca wzrok. Mama się śmieje, bo twierdzi, że kiedyś może i to była różnica, jak ktoś był w 8 klasie, a ktoś w 6, ale że minęło tyle lat, że odwracanie wzroku i nie powiedzenie sobie cześć, to śmieszna sytuacja, bo przecież nie mają już po 10 lat. Ale ludzi nie zrozumiesz. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Znajdź