Całuj mnie to taka piękna gra
Ruszymy temat, będzie joł. Zrobimy plan co w głowie się nie mieści, bo po co robić czego robić się chce? Sobota na propsie, chociaż bez szału. Szukaliśmy spodni, jedliśmy i na piwo do baru. Jutro podobnie, chociaż inaczej, najpierw pojemy potem ... no właśnie! Sytuacja wymyka się spod kontroli i prawdę mówiąc - chuj mnie to boli. Dobra, a tak serio nie wiem co się dzieje i chyba mi to pasuje, bo po co wpychać się w coś, czego się nie kontroluje? Mam więcej przestrzeni, a co ma być to będzie. A jak nic nie będzie, no to kij - róża zwiędnie. Skończą się problemów trwogi.Nie zgadniecie, że życie wypełniają kolory. Żyje teraz w głębokiej fazie przypominania przez zapominanie, to tak jakby wrzucić kolorowe i czarne do jednego prania, aj. Wszystko się zmienia, jak nic nie robię to tylko z nudów. Był czas na zmiany i znów czas na zmiany, by były zmiany i czas na zmiany i w kółko, tak. Zrobiłabym coś, ale w sumie się nie chce, a jak się odmieni, to nikt nie wyjdzie, głupie leszcze. Mijają minuty, godziny, sekundy, a dzisiejszy cel - to 10 bil i szóstka łuzy. Czekamy na ziomków by skoczyć tam, bo siedzieć w domu sobotę - niezły chłam, fuck. Racja, u mnie spoko, jak nie spoko, to w dupie i spoko. Ludzie się dzielą, jak mnożysz szczęście, ludzie są, będą i nie ma ich i lepiej będzie jak ich nie będzie. Skreślone determinacje, zjebane libacje i tyle w temacie, nie ma co się rozchodzić i tak nie skumacie. Jeden cel, moje serce, chwiejnym krokiem idę, a raczej pędzę. Z biegiem lat zmienia się podejście, dzisiaj mam takie, jutro takie i coś jakoś to będzie. Rachunek sumienia, dobra metoda, to tak jakby kupić kota i sprzedać kota. Czas pędzi, był i nie ma, zazwyczaj to on odpowiada za ten rachunek sumienia.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz