One World
Świat jest piękny, codziennie otwieram oczy i wiem, że nie powinnam tego robić. To kompletnie paraliżujące. Chodzę do szkoły, bo muszę i śmiało biegnę na autobus, bo chwilowo Gabrysia choruje i nie jeździ do szkoły. Załatwiam sprawy, tracę kontrolę i spotykam się z przyjaciółmi. Imprezowałam z okazji swoich urodzin w taki sposób, że robiłam sobie szał zakupowy. Przecież trzeba gromadzić energię na hot 18. Modne zrobiło się u mnie chodzenie na murki i oglądanie filmów. No wiadomo, że nie samemu. Proponowano mi ostatnio, żebym opiekowała się Hindusami, którzy przyjechali na studia do Polski, ale nie miałabym na to czasu. Kompletnie, więc jedyne co jestem w stanie zrobić, to ich olać. No cóż. Jednak bardzo im współczuję, bo pochodzą właśnie z Nepalu i muszę śmiało, chociaż niezbyt trafnie stwierdzić, że mieli cholernie wielkie szczęście, kiedy przyjechali tydzień przed trzęsieniem ziemi. Dyrektor prosił mnie, żebym napisała jakiś artykuł dla niego o dowolnej tematyce, ale przyjechała do mnie babcia z Ameryki i kompletnie nie byłam w stanie usiąść i coś wyskrobać. No kompletnie. Po za tym jest po 23 i powinnam już spać, a piszę to co piszę i jakoś ostatnio moje notki w ogóle nie mają sensu. Prawdę mówiąc nawet nie zastanawiam się co piszę. Jutro nagrywamy klip, więc bezpośrednio po szkole wsiadam w autobus i jadę tam gdzie trzeba. W międzyczasie pewnie jakiś super film i pizza, bo czemu by nie inaczej. Jeżeli nie wiesz, co dać przyjaciółce - daj jej kiszone ogórki - stwierdziła Justyna dając mi swój prezent. Kochany skarb, nie powiem, że nie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz