::-webkit-scrollbar { background:#fff; width:10px; } ::-webkit-scrollbar-thumb { -webkit-box-shadow: inset 0 0 6px rgba(0, 0, 0, 0.5); background-image: -webkit-linear-gradient(top, #040202 10%, #040202 51%); } ::-webkit-scrollbar-track { }

sobota, 11 kwietnia 2015

Kto wie, gdzie czeka nasza okazja?

Wiele się dzieje, szybko wszystko strasznie. Dzisiaj spotkanie z Adką, jak zwykle spotkanie po pół roku i oczywiście milion zdań w minutę o tym co się działo na niejakiej ławeczce w centrum. Potem spacer do miłego i chwila oglądania meczu. Potem na przystanek i do domu. Jutro miał być obiad u Danusi, ale prawdopodobnie zielony pokój u Matiego wygra. Niedługo jego 20 urodziny, osiem dni później moje. W międzyczasie otwarcie studia, kręcenie filmu i jakieś imprezy po drodze. Kiepski początek, ale końcówka będzie moja. Znalazłam zajęcie, którym chce wyżywić rodzinę i teraz twardo będę to tego dążyć, ale szczegóły pozostawię dla siebie. Wszystko w swoim czasie. Stwierdziłam dzisiaj, że gdy jest ciepło, jest sobota to na miasto wychodzi największa patologia i strach po ulicach chodzić. Zastanawiało mnie kilka dni temu jak w ogóle można postawić komuś ultimatum. To przecież śmieszne, zawsze przed oczami mam historię, która mówi, żeby wybrać tą drugą osobą, bo ta druga nigdy nie ustawi Cię przed wyborem. Jak to się mówi, kto pod kim dołki kopie ten sam w nie wpada. Więcej prawdy jest w tym niż bym pomyślała. Kurde jak to jest, że dajesz siebie, a ktoś nie potrafi tego docenić? Ja wiem. Jak już wspominałam wcześniej - popełniłam wiele błędów, ale nigdy nie zdradziłam. I to różni mnie od wielu ludzi, elo.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Znajdź