::-webkit-scrollbar { background:#fff; width:10px; } ::-webkit-scrollbar-thumb { -webkit-box-shadow: inset 0 0 6px rgba(0, 0, 0, 0.5); background-image: -webkit-linear-gradient(top, #040202 10%, #040202 51%); } ::-webkit-scrollbar-track { }

środa, 8 kwietnia 2015

Jak często zawdzięczamy komuś, coś? 

Jak często zawdzięczamy coś, komuś? Jakieś błahostki lub wielkie rzeczy. Jak często? Niewyobrażalna liczba jest w naszym życiu. Nic dziwnego, zaczyna się od poczęcia. Przecież to dzięki naszym rodzicom. Potem z dnia na dzień cyferki przeskakują z jednej na drugą. Często nie prosimy, a dostajemy. Czy w ogóle to zauważasz? Tak wielu ludzi nie potrafi tego dostrzec. Wielce zapatrzeni w siebie wierzą, że to ich zasługa. Nic bardziej mylnego. Nie sądzicie? Ukradkiem ostatnio spoglądam na swoje pogmatwane życie i wiem, że popełniłam wiele błędów, ale nie jestem w tym sama. Nikt z nas nie jest lepszy w rzeczywistości. Tylko dlatego, że szczęścia się nie wygrywa. Ono jest i jeszcze w nim zawdzięczamy. Mam serce i rozum i w końcu inni powinni zrozumieć, że uczuć się nie przekreśla. Chlanie i ćpanie to nie prawda jest i to nawet smutne nie jest. I ostatnio nic nie jest smutne. Wtrąca mi się myśl, że stoję tu gdzie nie powinnam zostać. Że są rzeczy, których nie powinnam robić. Ale wale na to, bo cieszę się, że mam co jeść, dla kogo żyć, że picie mam i nie jest mi wstyd. Prawda jest taka, że braci się nie traci. I jak to się mówi - żadne prawa i ustawy, nie zabiją nam zabawy. Czasami wariuję jak patrzę na ludzi, którzy mnie otaczają. Jak myślę jak wiele mnie od nich oddziela. Jak wiele nas dzieli, jak wiele rzeczy nie powinno się zacząć, a tym bardziej kończyć. Jednak to moje cholerne błędy i mam prawo robić co chce. Przestały interesować mnie w jakimś stopniu uczucia innych. To chore, ale i cholernie pewne, że znów wygrałam. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Znajdź