WELCOME IN 2015!
Rozpoczęcie nowego roku uważam za udane, pomijając oczywiście fakt cztero i pół godzinnej przerwy na spanko. Tego akurat się wstydzę. Mniejsza jednak o to. Każdy rok to nowe coś - podobno. Nie będę jakaś super wyrafinowana i zrobię to co robi większość społeczeństwa piszącego blog o sobie, swoim życiu, żarciu, sraniu i tak dalej - wiadomo.
Tak więc rok 2014 był tak dziwny jak to, że ktoś rozpętał aferę, że kobieta przewijała dziecko w restauracji gdzie ludzie obok jedli. (Mają rację, jesz, a tu kupa...) Były katastrofy, końce świata, smutek i szczęście, ewentualnie jego brak. Co wydarzyło się w tym roku? To całkiem proste. Tak więc ;
- Nieudany związek to podstawa tego roku, bo wszystko zaczęło się w styczniu.
- Przejechanie się na jednej z najważniejszych osób w moim życiu.
- Skończenie gimnazjum oraz rozpoczęcie nauki w centrum szkół mundurowych
- Zostanie tam vice. (całkiem spoko)
- Schudnięcie o tak - wielu kilo.
- I przytycie kilku. (-.-)
- Rozpoczęcie tego bloga.
- Wiele świetnych imprez.
- Przyjazd Krzycha z Kwilcza (Pomimo późniejszej sytuacji, naprawdę nie żałuję poznania go)
- Napisanie wielu wierszy o różnej tematyce.
- Poznanie wielu ciekawych ludzi.
- Depresja zaliczona !!
- Wiele kłótni i godzenia się.
- Udane życie na propsie
- Niekończąca się historia życia diabetyka.
Tak pisze i piszę....
ale właściwie...
to będę oryginalna
i powiem
TEN ROK BYŁ DOBRY, ALE OBECNY BĘDZIE ŚWIETNY.
Pod warunkiem (pluje tfu tfu)
że P uratuje świat i pokaże, że niektórzy mężczyźni są naprawdę wiele warci.
Ten rok rozpoczęty dobrze, bardzo dobrze, a potem niewielka kłótnia, ale znów dobrze. bardzo dobrze.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz