Dajmy sobie spokój
Jak często nachodzi nas myśl osobistej autodestrukcji? Jak często chcemy skomplikować sobie życie, pomimo tego, że jest nam dobrze? Jak często kłócimy się tylko po to, by coś zaczęło się dziać? Zastanawiamy się co zrobimy kiedy coś się stanie lub kiedy się postarzejemy. Czas przemija i nikt i nic nie jest w stanie tego zmienić. Nie ma rzeczy nieprzemijalnych. Nic takie nie jest. Jest miłość, która umiera i szczęście, które znika. Jest pogoda, która się zmienia i oceny, które zawsze wyglądają inaczej. Nic, kompletnie nic nie jest niezmienne. Człowiek żyje i przyzwyczaja się do pewnych norm i sytuacji, które go otaczają. A tak naprawdę, przecież codziennie dzieje się coś innego, chyba, że tak dosadnie mamy życie w monotonni. Jak je rozpoznać? Otóż dzień nie daje przyjemności i na nic nie czekamy. Nie czekamy na partnera, nie czekamy na lepszą pogodę i zatrzymujemy się w smutku, dziwnym samopoczucie i za żadne skarby świata nie chcemy się uśmiechnąć, bo uważam - że po co? Pocałunku stają się sporadyczne, chwile szczęścia nie przejawiają się nam przed oczami, a wszystkie wspomnienia wywołują łzy. Zastanawiamy się wtedy - po co walczyć? Lecz tu nie chodzi o to po co? Bo nie od dziś wiadomo, że w imię lepszego jutra. Tutaj trzeba zastanowić się dla kogo? Nie walczmy dla innych, walczmy dla siebie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz