To wielka strata, jak brat traci brata
Widzisz cały ten świat i nie chcesz na to patrzeć. Zamykasz oczy i udajesz, że jest jak zawsze. Udajemy ślepych, często też głuchoniemych. Ukrywamy prawdę głęboko w sobie i silnie walczymy z nią by nie wydostała się na zewnątrz, ale kiedy już uznajemy, że czas najwyższy ujrzeć prawdę staję się ona nieprawdziwa, więc szukamy nowej i ciągle to samo, raz jeszcze i raz. I błądzimy tak w kółko, a wystarczy widzieć prawdę i mówić o niej, tylko ludzie tego nie rozumieją. Społeczeństwo przyzwyczaiło się już do nieumiejętnego oceniania sytuacji w naszym życiu. Banały wywołują płacz, nerwy traci się przez głupoty, a to co ważne ucieka nam przez palce. Chociaż, czy aby na pewno? Myślę, że przechodzi niezauważalnie obok. Warto się obudzić, obudzę was gdy wstanie nowy dzień, obudzę was, byście nie żyli w nieświadomości błędów jakie popełniacie. Nikt nie jest bezbłędny, ja także nie, ale przeraża mnie to jak bardzo ludzie zamknięci są w swoich kokonach w obawie tego czym jest szczerość. Życie karze pozbierać myśli i biec tak by nie było nam wszystko jedno. Mówiąc o kokonie...każdy mur kiedyś runie, każdy kokon w końcu pęknie. Szok, jaki wtedy przeżywamy to rewolucja, która sprawia, że tracimy ochotę na cokolwiek, niezależnie od tego czy jest to dobre, czy też nie, bo po prostu tak jest i nie ma na to wyjaśnienia. Stawiamy chwiejne kroki, bo kłamstwo jest kruche i nie bez powodu mówi się, że ma krótkie nogi. Poddajemy się, bez walki, co sprawia, że już z miejsca stajemy się nikim więcej jak nieudacznikiem. A wystarczyłoby wspiąć się na wysoki szczyt naszych możliwości. Jestem pewna, że kiedy będziemy myśleli, że już więcej nam się nie należy - dostaniemy więcej, że gdy w momencie zbliżania się do szczytu on będzie piął się jeszcze wyżej, tylko po to by pokazać, że jesteśmy warci coś więcej niż cały ten pieprzony świat.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz