Jak nie wiesz co powiedzieć, to nie otwieraj gęby. Kłapiesz głupim ryjem jakbyś sam był kurwa święty.
Nie rozumiem pewnych sytuacji, które mnie otaczają. Zastanawiające jest dlaczego informacje, które nijak mają się z prawdą wychodzą na światło dzienne. Zbyt często mówimy o tym co nie jest prawdą. Kłamstwo wypowiedziane tysiąc razy nie stanie się nią - jak mówił pewien bardzo mądry człowiek. Kiedy miałam 14 lat, a mój chłopak sięgał już ponad 20 dostałam miano bezczelnej gówniary rodem z piekła od jego kochających go koleżanek, bo jak to możliwe, że dziewczyna z gimnazjum jest w stanie rozkochać w sobie dorosłego mężczyznę. A no właśnie się da, bo od zawsze miałam dojrzalszy umysł co sprawiało, że znajomości z ludźmi tak dużo starszymi to była normalność. Warto zauważyć, że nie mieszkałam na wsi, gdzie takie związki powstawały naturalnie dzięki zrobieniu loda i było normalne, że 12 latka jest z 20 latkiem, a czasami to nawet i lepsze kwiatki wychodziły. Mieszkałam w mieście, on również, blisko mnie, wcześniej się nie znaliśmy, to chyba normalne, kiedy on zaczynał technikum ja byłam jeszcze w podstawówce. Tak czy inaczej, zaczęliśmy się spotykać, spotykaliśmy się i pewnego pięknego dnia wystarczyła jedna krótka alkoholowa posiadóweczka i nagle Klaudia stała się BEZCZELNĄ GÓWNIARĄ. Informacji potwierdzających nie było, ale przecież trzeba to nagłośnić. Tak więc tak mnie nazywały koleżanki mojego wtedy jeszcze obecnego chłopaka. Dzięki szanownym koleżankom rozstawaliśmy się cztery razy. Ale nie skłamię jeśli powiem, że byliśmy ze sobą ponad rok. To dobry staż jak na 14-latkę. No ale nienawiść do mnie zniszczyła związek, ale zapoczątkowała przyjaźń z ex. Nie jest źle, nawet lepiej. Potem minęło kilka, może kilkanaście przelotnych romansów, niestety muszę powiedzieć, że bawienie się facetami to był mój sposób na życie, ale nie żałuję tego. Każdy powinien przejść taki okres by wiedzieć jak wygląda prawdziwa miłość, a nie przelotne zauroczenie, które mija średnio po 3 tygodniach. I byłam nazywana różnie, ale najbardziej utkwiło mi w pamięci jak któregoś pięknego dnia pewnego roku, już mniejsza o to czy było to przed ex czy po, pamiętam jak pewien kolega powiedział mi - że sypiam z kim popadnie. Było zabawnie, wtedy stała dziewica Klaudyna i rozśmieszyło mnie tak bardzo, że popłakałam się ze śmiechu, kolega do tej pory nie zrozumiał sytuacji. Ale każdy się zmienia, prawda? Dla mnie faceci koło dupy latają, jak to się mówi, bo umiem rozpoznać wartościowych ludzi. Wiele się nauczyłam. Wracając jednak do głównego tematu. W wieku 15 lat usłyszałam już lepsze sformułowanie na swój temat brzmiące - Zimna Suka. Prawdę mówiąc - spodobało mi się i często stwierdzałam, że nie mylą się. Na tamten okres czasu było po prostu łatwiej mieć wszystko gdzieś i wyznawać zasadę jebem na to. Coś z zimnej suki we mnie zostało, bo podrywanie facetów wcale na mnie nie działa. Mój przyjaciel Artur dalej twierdzi, że nią jestem. Jednak zaczęłam zwracać uwagę już dawno na cechy na, które przeważnie się nie patrzy jak możliwe ambicje, kreatywność i krótkoterminowe cele. Oczywiście tego jest wiele. Obecnie nie ukrywam iż jestem szczęśliwą kobietą szczęśliwego mężczyzny i broń Boże by to się nie zmieniło.
Podpisano :
Zimna Suka
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz