::-webkit-scrollbar { background:#fff; width:10px; } ::-webkit-scrollbar-thumb { -webkit-box-shadow: inset 0 0 6px rgba(0, 0, 0, 0.5); background-image: -webkit-linear-gradient(top, #040202 10%, #040202 51%); } ::-webkit-scrollbar-track { }

środa, 17 grudnia 2014

GOOOOOOOOOOO

Ostatnio nic konkretnego nie było, może to pogoda, może senność, prawdę mówiąc do końca sama nie wiem. Zbliżają się święta, okres którego tak bardzo nie lubię od tych kilku lat. W ogóle ich nie czuje pomimo tego, że mama kupiła już nawet świniaka i zrobiła z niego mięso. W tym roku wigilia u nas i co? mam skakać z radości, że zjedzie się cała rodzina i będzie wisieć mi w pokoju, bo tak? Może to fajny okres, ale nie dla mnie. Pozorne uśmiechy i udawanie, że wszystko jest w porządku. A przecież wszyscy wiemy, że tak nie jest. Dzielenie się opłatkiem i wydawanie grubych pieniędzy na prezenty, które w większości przypadków nawet nam się nie podobają. To działa oczywiście w dwie strony. Ile razy nie dostaliście tego czego chcieliście lub dostaliście coś co leży w kącie kolejną zimę? No właśnie. Świadomość, że jedna strona rodzinny zawsze cierpi wcale nie ułatwia przeżycia tych kilku dni. Potem jednak nadchodzi moment sylwestra, rozpoczęcie nowego roku i kolejne obietnice, że akurat w tym będzie lepiej. Ale i tak nie jest lepiej, chociaż wierzymy i krzyczymy po pijaku, że tak ! NOWY ROK NOWE MOŻLIWOŚCI, ale gruba prawda. Przychodzi kolejny dzień i każdy wraca do swoich zajęć, a przecież sobie obiecaliśmy...no właśnie. Widocznie ludzie nie są w stanie tak do końca dotrzymać obietnic, ale mówi się trudno i żyje się dalej. Przynajmniej sylwester to dobry moment na rozpoczęcie czegoś nowego lub zakończenie tego co jest nam już zbędne. Dlatego czekam na ten trzydziesty pierwszy grudzień, aby móc ścisnąć rękę mojego szkarba i pójść do przodu, bez względu na wszystko. Bo po co poddawać się, ot tak?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Znajdź