::-webkit-scrollbar { background:#fff; width:10px; } ::-webkit-scrollbar-thumb { -webkit-box-shadow: inset 0 0 6px rgba(0, 0, 0, 0.5); background-image: -webkit-linear-gradient(top, #040202 10%, #040202 51%); } ::-webkit-scrollbar-track { }

niedziela, 26 października 2014

Jakby miało nie być jutra.

Dzisiejszy dzień jest jakiś mega dziwny, po pierwsze to się nie wyspałam. Po drugie wszyscy się czegoś czepiają lub drą. Pani dyrektor, bo mówimy dzień dobry, a nie "Centrum Szkół Mundurowych". Choć ja zdecydowanie wolałabym, żeby najpierw ktoś powiedział mi dzień dobry zamiast od razu wyskakiwał z gadką. Pewnych rzeczy kultura wymaga, ale jak kto woli. Tata, bo korek. Mama, bo głośno. Ktoś tam, bo coś tam. Jakiś taki mega dziwny dzień. Pomimo, że od 8 rano stałam na Rynku Kościuszki i zagadywałam ludzi zapraszając ich do odpowiedzenia na pytanie. Szczerze się przyznam, że jestem pełna podziwu swoim możliwościom komunikacji, bo większość osób rozmawiałam ze mną normalnie, zadawali pytania i tak dalej. Mało tego utwierdziłam się w przekonaniu, że prostak zawsze będzie prostakiem. Starsi ludzie i ludzie ubrani ładnie zawsze zatrzymywali się, ciepło się uśmiechali i kulturalnie rozmawiali. A przyjdzie taki młodziak z żoną i nawet się nie zatrzymują. Machną ręką czy powiedzą "nie mam ochoty" i pójdą dalej, a przecież nie o to chodzi. Nasza szkoła zrobiła furorę. Przyciągnęliśmy do siebie nawet pana z Grecji - Greka, który odpowiadał na pytania po angielsku, bo rozmawiał z nami właśnie po angielsku. Tzn, z nami... ja to się zajęłam innymi, ale koledzy zajęli się nim tak, że przez ponad godzinę odpowiadał na pytania i wygrał wiele nagród, więc było naprawdę ok. Potem pojechałam do babci na obiad imieninowy dziadka, a potem po buty. No i kupiłam buty. I jestem szczęśliwa, pomimo, że to kolejny samotny dzień. Dziwny dzień.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Znajdź