::-webkit-scrollbar { background:#fff; width:10px; } ::-webkit-scrollbar-thumb { -webkit-box-shadow: inset 0 0 6px rgba(0, 0, 0, 0.5); background-image: -webkit-linear-gradient(top, #040202 10%, #040202 51%); } ::-webkit-scrollbar-track { }

niedziela, 28 września 2014


 I chuj mnie obchodzi krytyka i owacja

Powiem tak...impreza w Gwincie? No zajebiście, naprawdę. W ostatnim czasie kilka imprez nie urywało dupy i uważałam je za nieco zbędne wydanie kasy, ale wczorajsza impreza była świetna. Po pierwsze kiedy weszłyśmy do środka lekko po dwudziestej pierwszej w klubie było jakieś...20 osób? Usiadłyśmy kulturalnie na siedzeniach i zgodnie doszłyśmy do wniosku, że gdybyśmy nie miały darmowych wejść to klęłybyśmy na siebie, że wydałyśmy 12 złotych na gównianą imprezę. Ale Gwint ma to do siebie, że chociaż nie wiem co by się działo ludzie zaczynają schodzić się po 22. I tak też się stało, o 22 było już znaczenie wiele ludzi i prawie wszyscy tańczyli na parkiecie - w tym my - wiadomo. Chłopacy byli całkiem całkiem. W żadnym wypadku nie tańczyłam więcej niż 4-5 piosenek sama z Justyną. Najlepiej chyba tańczyło mi się z chłopaczkiem w białej koszuli. Przetańczyłam z nim naprawdę wiele piosenek aż w końcu stwierdził, że już mnie nie puści, no niestety powiedziałam mu, że muszę iść do przyjaciółki oraz żeby znalazł mnie później. A potem tylko migał mi co jakiś czas z jakimiś panienkami, a lekko po 12 kiedy szłam i minęliśmy się nawet na mnie nie spojrzał, ale był naprawdę spoko i dobrze mi się tańczyło, a o to chyba chodziło nie? Najgorzej tańczyło mi się z wysokim, brodatym studentem, który po 23 chciał uczyć mnie tańca belgijskiego i 3 razy zapytał mnie czy umiem tańczyć solo oraz który z dziesięć razy powiedział mi, że kobiety umieją tańczyć, bo mają to coś, a faceci nie potrafię, czy jakoś tak. Tańczyłyśmy z Justyną z wieloma chłopakami no i jedyne czego mogę rozpaczać, to że przerwałam taniec z chłopaczkiem w białej koszuli. Na dodatek jedną z lepszych rzeczy które się wydarzyły to fakt iż Justyna zajebała dla Adriana Patrycji. Co było tak ewidentnie piękne, że ryłam długo z tego incydentu. Niezapomniana mina Justyny po fakcie. Wróciłam do domu w nocy, przeżyłam scenę zazdrości Karola, co jest mega słodkie i poszłam spać. Wstałam lekko przed dziesiątą, ogarnęłam się i pojechałam do Białowieży, ale to nie jest takie ciekawe, żeby to opowiadać, więc zachowam dla siebie, chociaż było fajnie, nie powiem, że nie. 
*** 
Znów przekonałam się, że ludzie których nigdy nie poznałam, znają mnie. To naprawdę ciekawe zważając na to, że nie kojarzę żadnego z tych ludzi. I nasuwa mi się tylko tekst piosenki brzmiący : "Dookoła twarze, markerem nie zamażę, on mówi, że Cię zna - ja go kurwa nie kojarzę". W sumie to zabawne, że idziesz sobie ulicą i nagle ktoś mówi do Ciebie "cześć", a Ty zastanawiasz się kto to był. I w sumie nie wiesz, bo skąd masz wiedzieć? Gorsze jest to, że wiele takich ludzi mówi i przekazuje informacje o mnie ot tak, jakby mnie znali, a gówno prawda.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Znajdź