Niesiemy dla was wojnę
Dobra, czas na prawdziwą notkę. Taką przemyśleniową, bo zaraz akurat lecę na piwo do Marcina. Oh, jak dobrze mieć przyjaciół. Postanowiłam postawić na zmiany w moim życiu. Zmiany są potrzebne. Zawsze co jakieś rozstanie coś we mnie się zmienia. Czy mam się dobrze? Nie jest źle. Bawię się życiem, ale dalej jest mi brak. Jednak nic nie trwa wiecznie i nie można mieć sentymentów. Co oczywiście nie oznacza, że nie czekam, lecz na wiele rzeczy również czekam, więc jakie to ma znaczenie? Co dzisiaj? Otóż dzisiaj miałam bardzo myślący dzień, rozdrapałam stare blizny tylko po to by w końcu pomóc im się zagoić, a nie stworzyć strupy. Więc postanowiłam wszystkim wybaczyć, wybaczyć wszystko. Wiele litrów łez, miesiąc depresji i naprawdę wybaczam wszystko. Nikt nie zasługuje na nienawiść, a wszystko widać i tak jak na dłoni. Wystarczy to docenić. Postanowiłam, że jeżeli ktoś jest wobec mnie w porządku dlaczego mam siać nienawiść? Nie chodzi o to by zacząć coś od nowa. Chociaż, naprawdę czasami warto. Czasami kilka słów, kilka zdań może zakopać topór. Na topór pod ziemią zawsze znajdzie się miejsce, bo czemu by nie? Więc wybaczam. Wszystkim. Egzystuje na pozór dobrze, ale teraz chce tylko jeszcze raz powiedzieć - wybaczam i już teraz mogę zacząć wszystko od nowa.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz