::-webkit-scrollbar { background:#fff; width:10px; } ::-webkit-scrollbar-thumb { -webkit-box-shadow: inset 0 0 6px rgba(0, 0, 0, 0.5); background-image: -webkit-linear-gradient(top, #040202 10%, #040202 51%); } ::-webkit-scrollbar-track { }

piątek, 23 stycznia 2015

Jakby ktoś kradł mi tożsamość

Czasem czuje się dziwnie. Jakbym grała rolę w jakimś filmie. Jakby ktoś z góry pociągał moje ciało sznureczkami. Jakby to ktoś inny decydował czy tańczę. Czuję się jak element nieskończonej układanki. Wtedy zaszczuty jak pies czujesz, że czegoś Ci ubywa. Na zostanie sobą mamy tylko jedną szansę. A następnego dnia budzisz się i wszystko jest w porządku. Pozwoliłam decydować za siebie komuś innemu - zagubiłam tak własną tożsamość. Zapłaciłam miesiącem czasu by ją odzyskać. Nie wiedziałam jaki jest mój ulubiony kolor. Nie potrafiłam dobrać ulubionego smaku, a wstawanie to był koszmar. Podejmowałam decyzję zbyt pochopnie i nie wychodziłam z domu. I nie umiałam skumać, czemu tak być musi. A teraz na przepraszam jest za późno i to już nie wróci. I za jakiś czas w obcym mieście przeklnę go. Nie mam już ochoty liczyć starych poświęceń. Żałuję, że straciłam z oczu piękno naszego oboje. Nie wracam już do miejsc, które przywołują Ciebie. Bo teraz moje, nie nasze jest powietrze. Już trochę za późno na wybaczenie. Brak czasu na powroty i jednak do Ciebie przestałam mówić szeptem. Pragnęłam zrozumienia w całości, bo rozumiejąc z całości innych jedynie - mniejszą lub większą - część siebie przywiązujemy formalnie, bądź nieformalnie - do ludzi, którzy sumując się spełniają swoją tożsamość. 

Znalazłam swoją tożsamość w pewnej osobie. 
I jestem szczęśliwa. 
Po prostu.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Znajdź