::-webkit-scrollbar { background:#fff; width:10px; } ::-webkit-scrollbar-thumb { -webkit-box-shadow: inset 0 0 6px rgba(0, 0, 0, 0.5); background-image: -webkit-linear-gradient(top, #040202 10%, #040202 51%); } ::-webkit-scrollbar-track { }

wtorek, 13 stycznia 2015

Być

Jak to jest , że ludzie zmieniają się dla ludzi? Przecież jesteśmy jak masa do ciasta. Jeżeli dodamy coś źle, czegoś za dużo bądź za mało to wyjdzie nam papka i zero możliwości zrobienia z tego jedzenia. Więc reasumując słodko nie będzie. Zbyt często zmieniamy się dla ludzi, którzy tego nie doceniają. Dla ludzi, którzy swoją postawą udowadniają nam jak bardzo staramy się bez sensu. Życie jest kruche, nie raz pokazało jak bardzo. Walczymy ze sobą, choć tak naprawdę nie musimy. Robimy wszystko na przekór po to by w często nieumiejętny sposób uprzykrzyć komuś życie. Ale tu pojawia się haczyk, bo tak naprawdę to my cierpimy, nie oni. Nauczyłam się pewnego dnia, że tak naprawdę częściej oszukujemy siebie, nie innych. Na pierwszej randce z moim obecnym facetem, kiedy siedzieliśmy na łóżku powiedział mi żebym pokazała mu swój dowód?
- Co pokazała? 
- Dowód.
-  No tak, tyle, że ja nie mam dowodu. 
- To ile Ty masz lat? 17?
- nieskończone...
Nigdy, naprawdę nigdy nie było mi bardziej dziwnie niż w tamtej chwili, kiedy siedzieliśmy po dwóch stronach mebla i nie miałam zielonego pojęcia co on sobie tak naprawdę teraz o mnie myśli. Minęło pół godziny za nim postanowił odpowiedzieć na moje pytanie i przy tym pół godziny za nim w ogóle je zadałam. Przecież nie chodzi o to ile masz lat, chodzi o to, że to ukryłaś - powiedział. Tyle, że ja tak naprawdę nigdy tego przed nim nie ukryłam. Nie odnoszę się do swojego wieku, a kiedy ktoś nie pyta po prostu o tym nie mówię. Po co ma dochodzić do dziwnych sytuacji? W pewnym momencie zaczął mówić, mówić? Siedział, daleko ode mnie i mówił o tym, że to nie ja oszukuje innych, tylko oszukuję siebie. Mówił tak, a ja siedziałam i leciały mi łzy, bo docierało do mnie to tak bardzo mocno, że nie jestem w stanie tego opisać. Wiedziałam, że ma rację. I siedziałam tak, łzy ciekły mi ciurkiem, a on przez pełną godzinę patrzył na mnie i nie przestawał mówić. NIGDY NIE DOSTAŁAM TAKIEGO MORALNIAKA SŁOWNEGO I EMOCJONALNEGO. W pewnym momencie po prostu zapytał czemu lecą mi łzy. Powiedziałam, na koniec dodając - a na dodatek jedyne czego chciałabym teraz to się do Ciebie przytulić, ale wiem, że tego nie chcesz. Minęła dłuższa chwila, aż wylądowałam w jego ramionach. Mam ten monolog w głowie do teraz i kiedy przychodzi temat wieku - nie waham się.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Znajdź