Zapomniałam sen o przeszłości
Jest tak, że on nie słucha czasem mnie, a ja produkuje się. On spałby cały dzień i nie reaguje kiedy mówię - śniadanie do łóżka? Narobił ran na twarzy, bo tak mu się podobało. Dobra - mi też się podobało. Więc skoro obojgu nam się podobało to postanowiliśmy postawić na swoim. I było fajnie, naprawdę fajnie. Następnie dostałam godzinnego moralniaka, który wpłynął na mnie bardziej niż jakikolwiek inny, który dostałam w życiu. I tak zdałam sobie sprawę, jak to powiedział Patryk, że moim masochistycznym narzędziem jestem ja i to ja widzę problem w swoim wieku kiedy poznaje ludzi i że nie powinnam tego ukrywać. Także nie ukrywam już nic, bo więcej łez nie chce widzieć, tak? Jestem szczęśliwa jak sukinsyn, bo czemu mam nie być? Czekam, bo mam czekać. Obiecałam. Mam w głowie zamęt, bo wszystko dzieje się tak szybko. I pojawia się we mnie taka iskierka. Iskierka nadziei, że będzie lepiej, o wiele lepiej niż było. Że jest ktoś, dla kogo jestem tak ważna, że jestem jednym z priorytetów. I ktoś mówił tu o odległości? Jebać odległość.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz