Tańcz, skacz, walcz
Rzekłabym, że dzień jak co dzień, ale skłamałabym. Ledwo wstałam, to te rozmowy nocne i pisanie wartościowych sms'ów tak bardzo mnie męczy. Próbuje zasnąć, a nagle dostaje kolejnego sms'a i kolejnego. Potem jeszcze jeden i jeszcze. I ja tak mimowolnie wtedy spoglądam na te wszystkie literki, które ze zmęczenia biegają po całym ekranie i zastanawiam się co odpisać i powoli odpływam. Ale odpisuje zawzięcie i kładę się o dwudziestej drugiej, a zasypiam o pierwszej. Potem czytam te sms'y, bo sprawiają mi mega przyjemność i dzień mam udany, pomimo tego jak ciężko jest mi dnia następnego wstawać. Dzisiaj dzień jednak był krótki, od 8:15 do 12 - powiedźmy. Żadnych sprawdzianów czy kartkówek. Luźny dzień, taki w sam raz. (nie na raz). Ale muszę powiedzieć, że jestem z siebie dumna, a dawno już taka nie byłam. Jestem dobrą wiceprzewodniczącą i dałam radę pokonać przeciwności. Z tych przykrych rzeczy, bo nie zawsze może być kolorowo jest fakt, że kilka osób o mnie zapomniało. Pomimo tego jak wiele czasu im poświęcałam. I to takie przykre, cholernie przykre.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz