::-webkit-scrollbar { background:#fff; width:10px; } ::-webkit-scrollbar-thumb { -webkit-box-shadow: inset 0 0 6px rgba(0, 0, 0, 0.5); background-image: -webkit-linear-gradient(top, #040202 10%, #040202 51%); } ::-webkit-scrollbar-track { }

czwartek, 4 grudnia 2014

Nie chce wracać i w sumie nie wiem co tu robię, bo jak coś robię źle, to nie ja - a ten drugi człowiek. 

Doświadczasz czegoś potwornego, upadasz i krzyczysz. Znajdujesz się w labiryncie bez wyjścia. Błądzisz i szukasz, a żaden spotkany człowiek nie powie Ci prawdy. Patrzysz jak ludzie kolejno giną, chorują i umierają, płaczą i rozpaczają. Zachowujesz ich w pamięci, ale nikt nie jest idealny i ta pamięć w końcu mija. Bijemy się w pierś, że przecież miało być lepiej. Przekraczamy pewien próg, które ustawiło społeczeństwo - przeskakując lub przechodząc. Ślizgamy się na ziemi, chociaż nie ma na niej lodu. Kolejny dzień nas budzi i wszystko wraca do starego schematu, który obraliśmy. Czasami warto zahaczyć się o coś tylko po to by móc wrócić i to poprawić. Nie dowierzamy, kiedy nie chcemy. 
***
Dzisiejszej nocy ciężko spałam. Po rozmowie szybko zasnęłam, ale budziłam się parę razy. Kiedy po raz kolejny otworzyłam oczy, a za oknem widniała ciemność - spojrzałam na zegarek. Było lekko po 4. Wstałam do łazienki, potem do kuchni tylko po to by napić się i namoczyć podniebienie. Ostatnie dni mijają dziwnie, są pełne wkurzania i szczęścia pomieszanego ze zmęczeniem, które jak już wspominałam w poniższych notkach jest wywołane gadaniem nocnym z Patrykiem jak i męczącą pogodą. Co raz częściej zdarza mi się pomyśleć - "chyba nic dobrego mnie już nie spotka". Właściwie to nie wiem dlaczego ogarniają mnie takie myśli. Ciekawo czy życie samo w sobie potrafi wprowadzić obłęd w oczach? Czy strach sprawia, że mur naszej upartości upada? Zupełnie tak jak więźniom strajkującym w 1989 roku, kiedy nie spełniono obietnic, które im obiecano. Poszukuję zmian, chyba. Może właśnie dlatego codziennie mój pokój dostaje ode mnie coś innego? W moim pokoju nawet nie mam zasłon, czy to oznaka, że nie lubię zamykać się na świat? Nie potrafię od tygodnia napisać tu czegoś konkretnego. Kiedy mam już jakieś przemyślenia - uciekają mi słowa. Kiedy już piszę, te słowa przestają mieć sens. Obrałam jakąś drogę swojego życia i twardo po niej idę, na przekór wszystkim. Bo jeśli zaistnieć to tylko przez szok ludzi, bo czemu by nie? Jeżeli udało mi się wyleczyć z nie udanego związku, który był swego rodzaju dziwną patologią to mogę wszystko. Wiem, że niektórych ludzi trzeba zrzucić z mostu tylko po to by móc za nimi skoczyć. Osoby w moim życiu potrzebują chyba potwierdzenia tego, że jestem. Ale ostatnio mnie nie ma, ich nie ma i życie toczy się dalej. Jakby nie patrzeć z samopoczuciem najgorzej zatrzymać się w połowie.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Znajdź