::-webkit-scrollbar { background:#fff; width:10px; } ::-webkit-scrollbar-thumb { -webkit-box-shadow: inset 0 0 6px rgba(0, 0, 0, 0.5); background-image: -webkit-linear-gradient(top, #040202 10%, #040202 51%); } ::-webkit-scrollbar-track { }

niedziela, 23 listopada 2014

Śpij póki możesz

Zapadł zmrok, zegar wskazuje za 64 minuty północ. Monte stoi gdzieś obok i w sumie łóżko stoi niedaleko. Wystarczy krok, może dwa, wdech, trzy uderzenia serca i śpię. Ale kto mnie zna lepie wie, że nie zasnę. Stoję i tańczę w melodię oddechów. Dam rękę uciąć, że jeszcze ktoś mnie zdenerwuje. Mam ochotę iść na spacer, odetchnąć i zmarznąć, ale jeśli w tym momencie wyjdę, przyjdę rano, wiem to. I będę chora, a nie chce tego, tego i wielu innych rzeczy. Ale jest już późno, a późno to nie znaczy fajnie, bo jutro moje ciężkie pupsko nie będzie chciało wstać. A musi.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Znajdź