::-webkit-scrollbar { background:#fff; width:10px; } ::-webkit-scrollbar-thumb { -webkit-box-shadow: inset 0 0 6px rgba(0, 0, 0, 0.5); background-image: -webkit-linear-gradient(top, #040202 10%, #040202 51%); } ::-webkit-scrollbar-track { }

wtorek, 18 listopada 2014

Przestań wyć

Nie żegnam się, bo na razie nigdzie się nie wybieram, ale częściej myślę o tych, których pożegnałam i o tym jak kruche jest nasze życie. Pewnego dnia jedziesz samochodem 200 na godzinę, a miesiąc później kierowca nie żyje. Życie może w jednej sekundzie zgasnąć niczym wypalona świeczka. Zastanawiam się nie raz co by było gdybym nieoczekiwanie wpadła pod nicość i spojrzała Bogu w oczy. Pewnie uśmiechnęłabym się, bo co innego miałabym zrobić. Ciekawa jestem jak długo oglądałabym swoje życie na po śmiertelnym obrazie kinematografii. Czy mogłabym obejrzeć wszystko tak jak było naprawdę, bez okłamywania. Jeżeli dane by mi było odwiedzić moich bliskich, szepnęłabym, żeby mnie pamiętali. Odchodząc od nich powiedziałabym, że prócz chwilowego smutku otacza mnie radość, bowiem życie to tylko chwila, w której można było spotkać się z tymi którzy pragnęli być przy nas. Może zrozumiałabym, że życie to poszukiwanie siebie. Może zaczęłabym szanować każdą chwilę, która rodzi związki i rozstania. Widocznie pewne sprawy są niezmienne. Podzieliłabym się szczęściem, bo nim trzeba się dzielić. Nie powinnam zostawić go dla siebie, ale obdarowywać ludzi rozpromienionym oczami na ich szare, smutne dni. Człowiek jest zazwyczaj oczarowany odrobiną wolności tak bardzo, że zapomina i nawet nie pomyśli, że wciąż jest niewolnikiem swojego życia.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Znajdź