::-webkit-scrollbar { background:#fff; width:10px; } ::-webkit-scrollbar-thumb { -webkit-box-shadow: inset 0 0 6px rgba(0, 0, 0, 0.5); background-image: -webkit-linear-gradient(top, #040202 10%, #040202 51%); } ::-webkit-scrollbar-track { }

poniedziałek, 6 października 2014

Pierdolenie kotka za pomocą młotka

Każdy z nas ma takie dni, kiedy kompletnie nie wie co ze sobą zrobić. Ten dzień nie miał taki być. Chociaż zapowiadało się mega świetnie, wieczór to jedna wielka katastrofa, która okazała się do bani. Przede wszystkim kłótnie to nic dobrego, szczególnie wtedy kiedy chodzi o własną rodzicielkę. I to nie to, że to zwykła kłótnia, w sumie...to nawet nie była kłótnia. Wiecie jak to jest jak osoba dla was bliska od bardzo dawna patrzy na was z nienawiścią? Nie wiecie, a ja wiem. I to w tym wszystkim jest najgorsze. Więc założyłam swoje niebieskie słuchawki, opatuliłam się kurtką i wyszłam z domu, a na do widzenia usłyszałam : "do widzenia", szłam przed siebie opatulona muzyką z telefonu i miałam w dupie wszystko. Nie obchodzili mnie mijający ludzie, nie obchodziło mnie nic, żadne samochody i żadne światła i tylko co jakiś czas zatrzymywałam się by spojrzeć na pełnie. Szłam tak dalej, co raz wolniej, chociaż zawsze wszyscy mówili, że chodzę za szybko. Kiedy doszłam do domu było już po 21, usiadłam na schodach i siedziałam 20 minut co chwila zerkając na drzwi z myślą, że nie chce tam wracać. Ale popatrzyłam ostatni raz na księżyc i weszłam do domu. Potrzebowałam spokoju i ciszy, a teraz? niech gra.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Znajdź