Polej kolejkę za te martwe marzenia, za wszystko co miało być, czego nie ma
Czasami wiem, że muszę coś zrobić, a tego nie robię. To zupełnie tak jak w tym momencie, chociaż w pełni wiem, że wstaję za niecałe 7 godzin, 6 z kawałkiem, usiadłam jak dzikus i piszę notkę. Słucham piosenki huczuhucza o wyskrobaniu dziecka łyżeczką i piszę z kilkoma osobami. Przy okazji pakuje się do szkoły i odrabiam lekcję. Dzisiejszy dzień nie należał do szalonych, ale był w pełni udany. Przede wszystkim miałam na 10, więc spałam do 9 i było naprawdę super. Potem w mundurach siedzieliśmy w szkole na auli i słuchaliśmy ppłk. Krzysztofa Przepiórki, czyli naszego GROM'owca. Odsyłam do Wikipedii . Było ciężko, bo w mundurze jest mega gorąco pomimo tego, że dzisiaj lał deszcz przez prawie cały dzień. Skończyliśmy lekcję gdzieś lekko po 13. Przyjechał po mnie tato i pojechaliśmy na obiad do restauracji. Zjedliśmy i odwiózł mnie do domu. Miałam iść spać, ale niestety jak zwykle na zamiarach się skończyło. W pewnym momencie ogarnęłam się i pojechałam do centrum do tego mojego głąba ze zdjęcia, czyli do Elizki. Poszłyśmy przez całą lipową i kiedy stałyśmy na przystanku, z drugiej strony ulicy skakał, machał i krzyczał do mnie Szymek, więc podeszłyśmy. Przytuliliśmy się, zapoznałam się z jakimś jego kolegą chociaż za cholerę nie pamiętam imienia, Elizka poznała się z Szymkiem i poszłyśmy na fontannę i Branickich. Potem poszłyśmy na przystanek dwójki i znów spotkaliśmy Szymona w składzie zmienionym, czyli z Marcinem i Arturem. Zapoznali się i pojechałam do domu. Wróciłam, pogadałam z Jamesem na skype, usłyszałam, że jestem ładna, tak 8/10. Czyli śliczna, jak to on twierdził i wykąpałam się. Więc powinnam iść spać i właśnie to robię.
Pieprz ich, serio.
Nie możesz pozwolić by jakieś dziwki rządziły twoim życiem.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz