Cytrynówka z moich kubkach, thc w bibułkach
Jest w porządku, a potem nie i tak w kółko. Dziwne kółko , coś w stylu rondo, co chwilę jakaś możliwość i znów rondo. Zaczęła się szkoła i wstawanie rano, co łączy się z tym, że już dziś odsypiałam w dzień. Twarde reguły głupiej gry. Napisałabym coś konkretniejszego, natomiast jest już po północy i rozmawiam przez facebooka z kilkoma osobami w sumie i śmieję się z kawałów, które wymieniam. Zawiodłam się w przeciągu kilku dni na kilku osobach. Niestety, taka kolej rzeczy, życie i te de i te pe. Natomiast co nas nie zabije to nas wzmocni. Jakiś czas temu poznałam oficjalnie pewnego chłopaka, w sumie widzieliśmy się w formie koleżeńskiej już dwa razy i powiem szczerze, z ręką na sercu, że jest tak przeoptymistyczną osobą, że aż chce się na niego patrzeć. I tak dzisiaj doszłam z nim do wniosku, że może się zarażę nią od niego, bo skoro z kim przystajesz takim się stajesz. Od następnego tygodnia podobno chodzę dwa razy w tygodniu na basen z klasą. Tak się śmiałam do koleżanki, że z takim wysportowaniem , że lekcja ruchu fizycznego, ciężki mundur, basen i sztuki walki to cud, miód i orzeszki.
Kocham was wszystkich, żartowałam.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz