Piękna codzienność, pnę się do góry jak Gagarin
Dzisiejszy dzień to spoko dzień, jest niedziela. Siedzę w domu, umalowana i ubrana, chociaż nigdzie nie wychodzę. Słucham muzyki, jak zawsze i czekam, chociaż kompletnie nie wiem na co. W międzyczasie pisze z kilkoma osoba i popijam cole i energetyka na przemian, chociaż oba napoje nie są zdrowe. Moje włosy elektryzują się jak popieprzone, a Kamila jeszcze nie wróciła do mojego domu. Więc to może właśnie na nią czekam? Chętnie przeszłabym się do jakiejś galerii, bo czemu by nie? Ale z drugiej strony z kim mam iść? To w sumie paradoks życia, masz tyle znajomych, a nie masz z kim iść wtedy kiedy się przeprowadzisz. Gdybym mieszkała teraz w Kleosinie na pewno zgłosiłoby się kilka osób. Jednak życie toczy się różnie i nie ma zmiłuj na takie wypady czy przeprowadzki. Ogólnie jestem mistrzem, bo napisałam piosenkę i zajęłam z Kamą 605 miejsce w rankingu na kilkanaście tysięcy osób w piosence Wilków, duma rozpiera. Ostatnio zdałam sobie sprawę, że nieco spadłam w dół mojego życia, ale chyba zdecydowanie wolę zdobywać szczyt niż na nim stać. Na górze zawsze jest nudno.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz