Nie gryzę, tylko warczę wściekle i mam siłę by dogonić szczęście.
Dawno nie było tu nic konkretnego, może to z braku czasu albo z braku laku. Bóg wiedział, że jestem piękna i dam radę i co? Nie myślał o mnie wcale, wysłał mnie do piekła w noc. Mam talent, tak, a talent to rzecz nabyta i nie pytał o mnie bardziej niż o złość. Mędrcy w szkole poznali abc i seks. Tylko z nimi poznałam dzieciństwo. Byłam ponad wszystko z nimi gdy świat stał się fikcją. Miałam plan by móc zmienić świat i mijały mi dni gdy obok nich było czuć strach i fchuj było spraw tych złych i czuć było strach i fchuj było tych spraw złych, serio. Wiedziałam czego chcę, gdy szłam się zabawić. Lecz po za tym nie było mnie tam gdzie znalazłabym sens. I powiedź mi, że racji w tym nie mam ej. Mój kres był nie tak odległy by nie poroniła łzy. Jej świat się zmienił jak gdyby nigdy nic. - Dobranoc Pani Paris. U mnie w porządku, troszkę się dzieje. Bywało lepiej, ale bywało także gorzej. Dzisiaj prawdopodobnie lecę do Patrycji na nockę i coś się będzie działo. Krótko i tyle.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz